drukuj

Przeniosą produkcję świeczek do hali magazynowej

Przeniosą produkcję świeczek do hali magazynowej

Marcin i Łukasz Kuchtowie, którzy razem z ojcem Sławomirem prowadzą zakład w Turznicach

TURZNICE. Po pożarze firma Wega chce jak najszybciej wznowić produkcję. - Musimy przystosować do tego naszą halę magazynową - mówi Sławomir Kuchta, właściciel firmy. Samorząd nadal obiecuje wsparcie.
Każdy dzień zwłoki działa na niekorzyść lokalnego przedsiębiorstwa. Bo dzień postoju w produkcji, to dzień bez przychodów.

- A bardzo zależy nam na utrzymaniu naszych pracowników - zapewnia Sławomir Kuchta, właściciel firmy produkującej znicze i świeczki.

Hala, w której w środę wybuchł pożar, nie nadaje się do remontu. Mocno ucierpiały nie tylko ściany i dach, ale także konstrukcja budynku. Trzeba będzie go zburzyć.

- Dlatego przygotowujemy się do przeniesienia produkcji do drugiej hali, która do tej pory pełniła funkcję magazynu - mówi przedsiębiorca. - Ale żeby tego dokonać, trzeba załatwić kilka papierkowych spraw i formalności.
Zgoda na rozbiórkę, projekt rozbiórkowy, zgoda na przekształcenie hali magazynowej na produkcyjną - to wszystko trwa. - Wójt obiecał, że pomoże nam w jak najszybszym załatwianiu wszelkich formalnościach - z nadzieją mówi Sławomir Kuchta.

Jan Tesmer z rodziną prowadzącą biznes w Turznicach spotkał się już dwa razy. Za każdym razem obiecał pomoc. Zadeklarował ją także na łamach „Pomorskiej".

- Nam również zależy na tym, aby firma jak najszybciej stanęła na nogi i wznowiła produkcję - mówi wójt. - Droga administracyjna jest jednak trudna. Dlatego nasi urzędnicy pomogą przedsiębiorstwu z Turznic.

Tylko tyle?

- Firma złożyła wniosek o tymczasowe zwolnienie jej z podatku gruntowego. Rozważamy taką możliwość. Ale decyzja nie zależy ode mnie, więc na razie nie mogę tego zagwarantować - przyznaje Jan Tesmer.

Firma już zamówiła nowe maszyny. Im szybciej urzędnicy uporają się z formalnościami, tym prędzej urządzenia zostaną wstawione do hali i produkcja ruszy.

- Otrzymujemy też pomoc od znajomych i przyjaciół. Kolega do mnie zadzwonił i powiedział, że sprzeda mi dobrą maszynę za złotówkę - mówi właściciel Wegi. - Przy tej okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy nam pomagają. Także strażakom: ochotnikom i zawodowcom, którzy ratowali nasz dobytek.

Pracownicy firmy w tej chwili jeszcze mają zatrudnienie. Firma sprzedaje swoje zapasy. Na początku roku osoby, którym skończy się umowa, przejdą na zasiłek dla bezrobotnych. Jak tylko produkcja ruszy na nowo - być może w ciągu miesiąca - odzyskają swoje stanowiska pracy. 

Zdjęcia

  • Przeniosą produkcję świeczek do hali magazynowej

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać